Jak byś się czuł, gdybyś zgubił portfel z 1 000 z ł? Najprawdopodobniej byłbyś wściekły, sfrustrowany, albo co najmniej niezadowolony z obrotu spraw. A co byś pomyślał, gdyby w Twoim portfelu było 5 000 zł, albo 10 000 zł? Sądzę, że Twoje emocje byłyby bardziej intensywne. A co powiesz na fakt, że w marketingu takie portfele wypchane pieniędzmi są gubione nieustannie. Czasem coś się znajdzie, ale w wielu przypadkach niekoniecznie.
Jak temu zapobiec?
Testować prowadzone kampanie marketingowe.
Dlaczego? Dlatego, żeby nie gubić portfeli wypchanych pieniędzmi.
Zanim zdecydujesz się na przeprowadzenie konkretnego działania promującego Twój produkt, powinieneś je sprawdzić na małej próbie. Jest to dość proste, jeśli prowadzisz marketing w internecie, trudniejsze, jeżeli robisz to w tradycyjny sposób z wykorzystaniem billboardów, ulotek, plakatów, natomiast jest to możliwe do przeprowadzenia.
Często niedoceniane, przygotowywane w wielkich bólach, robione niewłaściwie, albo zgodnie z tym czego nauczyliśmy się w szkole. Copywriting to prawdziwa sztuka, która wymaga nie tylko wprawy i lekkiego pióra, ale również wiedzy z zakresu psychologii, perswazji i zasad przygotowywania dobrego tekstu reklamowego.
Spotykam się z 3 rodzajami pisarstwa, który można spotkać w ofertach wielu firm:
Dobre pisarstwo reklamowe to trudna sztuka, w kolejnym poście opiszę w jaki sposób powinna być skonstruowana dobra oferta. Zapraszam w następnym tygodniu do lektury.
Kilka lat temu kiedy już od pewnego czasu prowadziliśmy firmę (wtedy zajmowaliśmy się tylko pokazami mody) olśniło nas i zainspirowało kilka szkoleń, które traktowały o pisaniu ofert. Korzyści dla klienta – to najważniejszy aspekt oferty. To najważniejsza rzecz jaką należy zakomunikować klientowi.
Nasze oferty nabrały barw i wartości. To był dla nas spory krok do przodu. Często spotykamy się z ofertami osób które koncentrują się tylko na tym co robią i nawet dobrze jest jeśli napiszą jak to robią. My odkryliśmy trzecią warstwę. Nie tylko czuliśmy ale i widzieliśmy efekty tej zmiany.
Pisanie ofert – czyli komunikowanie klientowi na co nas stać, co możemy zrobic i jak to robimy – może być jeszcze lepsze.
Co z tego filmiku wynika? To krótkie acz inspirujące wystąpienie sprawiło, że nasze oferty zaczynają się od tego dlaczego oferujemy to co oferujemy. Potem piszemy jak to robimy. I dopiero na końcu piszemy o tym co robimy.
Chcemy aby nasi klienci kupowali powody dla których robimy pokazy mody, katalogi, blogi i społeczności. No właśnie – dlaczego w GreatFruits robimy to co robimy?
Guy Kawasaki to człowiek, który naprawdę potrafi zainsirować, pokazać inną lepszą metodę do osiągnięcia sukcesu i samorealizacji.
Polecam ten film wszystkim, którzy szukają głębszego sensu w tym czym się na co dzień zajmują.
Obserwując rynek centrów handlowych zastanawiam się w jaki sposób będzie się on dalej rozwijać.
Jeszcze 8-10 lat temu tego typu miejsca przepełnione były tłumami klientów, którzy chętnie dokonywali zakupów w jednym miejscu ciesząc się z faktu, że mają wreszcie dostęp do sieciowych sklepów i nie muszą jeździć po całym mieście. W tej chwili centra handlowe w powstają jak grzyby po deszczu i starają się zapewnić dostęp do sklepów w obrębie danej dzielnicy miasta, powodując, że klient biorąc pod uwagę krótszy i wygodniejszy dojazd wybiera dla siebie to centrum, które mu zapewni najprostszy dostęp do potrzebnej mu usługi.
Z punktu widzenia klienta jest to fantastyczne, ponieważ nie musi in nigdzie daleko jeździć, żeby dokonać zakupów, bo w każdym centrum ma dostęp do tych samych markowych sklepów.
Z punktu widzenia najemcy sytuacja wygląda nieco odmiennie. Konieczność utrzymywania wielu sklepów w kilku centrach, aby nie wpuścić konkurencji, wymaga znacznie większych nakładów finansowych na lokale, obsługę oraz marketing, natomiast ilość klientów jest ograniczona, podobnie jak obroty w poszczególnych punktach. Sądzę, że właśnie dlatego wiele marek obniżyło jakość swojej odzieży stawiając na inne priorytety i napędzając w ten sposób konieczność ciągłego kupowania nowych niskiej jakości produktów.
Sądzę, że aktualna sytuacja ekonomiczna zacznie weryfikować wkrótce, które centra handlowe potrafią w sposób odpowiedni zapewnić swoim najemcom dostęp do klientów i utrzymać sklepy oraz ich właścicieli.
Na dzień dzisiejszy coraz więcej galerii stara się kłaść nacisk na akcje prosprzedażowe, żeby nakłonić klientów dowydawania pieniędzy w ich obrębie … i to są jak najbardziej słuszne działania. Nie mniej jednak jest to skuteczne do czasu, aż wszyscy zaczną korzystać z podobnych działań w celu skłonienia klientów do dokonywania zakupów. Wkrótce okaże się, że ilość galerii jest zbyt duża w stosunku do klientów.
Dlatego ciśnie mi się w tym momencie na usta słowo NISZA, które do tej pory rzadko pojawiało się w języku menadżerów do spraw marketingu.
W tej chwili centra handlowe nie do końca potrafią określić swoją specjalizację i najczęściej ogranicza się ona do haseł: rodzinne, modowe, lifestylowe.
Według mnie to nie wystarczy, żeby zapewnić sobie dostęp do odpowiedniej ilości klientów i spowodować, że nieruchomość utrzyma się z regularnie płacących czynsze najemców.
Potrzebne jest świeże podejście do strategii galerii, ponieważ powielanie schematów przestanie przynosić pożądane rezultaty.
Przyszłością są centra handlowe, które będą specjalizować się w obsłudze danej niszy. Doskonałym przykładem jest Galeria Panorama, której ostatnia kampania wyraźnie pokazuje, jakiego rodzaju asortyment można w niej znaleźć. Innym przykładem są centra, które skupiają salony outletowe. A można poszukać także innych inspiracji …
Doskonałym pomysłem byłoby stworzenie galerii ślubnej, która skupiłaby u siebie wszystkie marki, gdzie przyszli małżonkowie mogliby kompleksowo załatwić swoje sprawy, odwiedzając wszystkie salony sukien ślubnych, spotkać się z przedstawicielami kwiaciarni, restauracji czy porozmawiać w salonach kosmetycznych, studiach fotograficznych oraz filmowych. Takiej galerii nie ma, a z pewnością byłaby jedyna w swoim rodzaju.
Przewiduję, że już wkrótce ten problem będzie wymagał rozwiązania i będzie to z pewnością bardzo ciekawy czas w branży centrów handlowych.
Efekt ROPO (Research Online Purchase Offline) to poszukiwanie w internecie informacji na temat produktów, które planujemy zakupić. Odwrotne zachowanie nazywane jest reverse – ROPO.
Aktualnie bardzo wielu konsumentów przed zakupem off-line przygotowuje się i sprawdza produkty on-line. Sprzyjają temu różnorodne społeczności, blogi oraz serwisy modowe, na których jest sporo trendsetterów, którzy testują produkty i dzielą się swoimi opiniami na ten temat.
W przeprowadzonym badaniu 88% Polaków zadeklarowało, że dokonali zakupów w dziedzinie odzieży i dodatków, w tym 6,5% osób sprawdzało dane produkty w internecie przed zakupem. Respondenci sprawdzali informacje w następujących kanałach:
Biorąc pod uwagę to zjawisko, tworzenie blogów firmowych, dla potrzeb których zatrudniamy specjalisów w branży oraz osoby postrzegane przez internautów jako obiektywne źródło informacji, np. Szafiarki, jest jak najbardziej uzasadnione. Podobny efekt można osiągnąć kreując społeczność internetową, na której pojawiają się informacje od klientów na temat naszych produktów. Być może warto wyłonić grupę testerów, którzy będą regularnie otrzymywać nasze produkty i pisać o nich na swoich lub naszych serwisach.
Firmy, które już teraz wykorzystają to zjawisko będą o krok dalej niż konkurencja i będą miały znaczący wpływ na ten trend.
Badania na ten temat przeprowadziły Divante.pl wraz z IMAS, które opracowały pierwszy w Polsce raport na temat tego trendu.Wszyscy marketerzy internetowi podkreślają jak wielką wartość ma zbieranie listy adresowej. Wielokrotnie podkreślają oni, że taka lista pozwoli firmie przetrwać nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach rynkowych. Jest jednak kilka zasad, które musisz znać, jeśli chcesz wykorzystać listę adresową w marketingu swojej firmy.
Dobrze wykorzystana lista adresowa może bardzo pomóc Twojemu biznesowi utrzymać się na topie, a Tobie znacznie ułatwić sprzedaż, dlatego jeśli nie masz jeszcze listy stwórz ją już dzisiaj i wykorzystaj w swojej firmie.
Każda firma, która prowadzi bloga firmowego chciałaby, aby odwiedzała go jak największa ilość osób.
Jest na to wiele sposobów. Od reklam AdWords, poprzez budowanie sieci kontaktów na Facebooku, na mailingach skończywszy.
1. Pierwszą podstawową metodą jest stworzenie strony firmowej na Facebooku i umieszczanie na niej linków do kolejnych postów, które swoją treścią przyciągną fanów, którzy później będą klikać i automatycznie odwiedzać naszego bloga. Jest to metoda, którą przetestowałam i jak do tej pory jest najbardziej skuteczna z wszystkich wykorzystywanych, a przy tym zupełnie darmowa, nie licząc czasu pracy osoby, która powinna to obsługiwać.
2. Kolejna metoda, to wyszukanie stron tematycznych takich jak fora, serwisy tematyczne, blogi, na których tworzymy profil, może być to profil z nazwą naszej firmy. Wyszukujemy tam najczęściej pojawiające się problemy, o które pytają użytkownicy. Piszemy na ten temat posta na blogu, po czym włączamy się do dyskusji i dajemy dobre rady z linkiem do naszego tekstu na blogu. Zawsze warto wtedy dołożyć komentarz w stylu: “jeśli jesteś zainteresowany tematem odsyłam do mojego artykułu na ten temat”, albo “jeżeli chciałbyś zgłębić temat, tutaj jest artykuł, którzy szerzej wyjaśnia dane zagadnienie”. Jest to metoda, która również nie wymaga żadnych nakładów finansowych, ale jest bardzo czasochłonna, ponieważ wymaga stałego śledzenia ruchu na wybranych stronach i szybkiego reagowania na to, co dzieje się w trakcie dyskusji.
3. Kolejny sposób, to reklamy AdWords, albo na Facebooku. Jest to płatna forma reklamy, choć łatwo możemy tutaj manipulować budżetem, który możemy dostosować do naszych potrzeb. Trzeba tutaj pamiętać, że reklamowanie samego bloga musi mieć uzasadnienie marketingowe.
4. Następny sposób to wysyłka newslettera z linkami do postów na blogu . Jeśli zbieramy listę, jest to również darmowa forma, która przy okazji buduje relacje z listą, pod warunkiem, że posty na blogu zawierają użyteczne informacje dla naszych użytkowników.
5. Inną bardzo ciekawą formą promocji bloga jest udział w konkursie w danej kategorii. Aktualnie można brać udział w konkursie Blogi Firmowe, który jest ogłoszony tutaj: http://blogifirmowe.wordpress.com/2011/09/26/4th-edition-zgloszenia-do-konkursu-najlepszy-polski-blog-firmowy-roku-2011/ Niektóre konkursy, mogą nawet przyprowadzić do nas klientów.
6. Kolejnym świetnym pomysłem jest pisanie artykułów do prasy branżowej i podawanie w podpisie linka do naszego bloga. Jeśli jest postawiony na neutralnej platformie, a tematyka nie stanowi nachalnej reklamy, wtedy redakcja nie powinna mieć przeciwwskazań, chociaż zależy to oczywiście od polityki danego czasopisma/ serwisu.
7. Inny sposób to wejście we współpracę z drugim blogerem i przeprowadzenie z nim wywiadu. Taki opublikowany wywiad umieszczasz zarówno na swoim blogu, jak również u niego, przez co dzielicie się czytelnikami, którzy mogą również zacząć czytać Twoje posty, a do tego jest to następna zupełnie darmowa forma promocji.
8. Jeśli jesteś indywidualnym blogerem, podpisujesz się imieniem i nazwiskiem, a do tego masz charakter buntownika, możesz rzucić wyzwanie innemu blogerowi i rozpocząć oficjalną polemikę z jego poglądami. To z pewnością wywoła burzliwą wymianę zdań, która może przyciągnąć publiczność zarówno do Ciebie jak i do niego. W tym wypadku wynik może nawet nie mieć znaczenia, natomiast zwiększenie ruchu na stronach jest prawie gwarantowane.
To są podstawowe i najbardziej oczywiste sposoby na promocję bloga firmowego i będą świetnie działać, jeśli połączymy je i będziemy konsekwentnie stosować.